|
|
UWAGA!
W zamieszczonych na stronie kawałach mogą znajdować się nieparlamentarne określenia. Nie zostały one użyte celowo,
pochodzą od autora dowcipu [którym nie jestem ja :-) ]. Żaden z dowcipów nie ma na celu obrażenia kogokolwiek. Dla wszystkich zainteresowanych źródło każdego dowcipu zostanie udostępnione.
Na zdrowie!
Kawały
Jak kapitalizm, to kapializm :]
1.Tradycyjny kapitalizm :
Masz dwie krowy - sprzedajesz jedna i kupujesz byka, stado się
powiększa, rozwijasz biznes, sprzedajesz pogłowie, mleko itp.
2. Korporacja amerykańska
Masz dwie krowy, sprzedajesz jedną i zmuszasz drugą żeby dawała mleko
jak cztery krowy, jesteś wielce zdziwiony jak krowa pada martwa
3. Korporacja francuska
Masz dwie krowy, strajkujesz bo chcesz mieć trzy
4. Korporacja Japońska
Masz dwie krowy, modyfikujesz je genetycznie żeby były 10 razy
mniejsze i dawały 20 razy więcej mleka, potem robisz o tym kreskówkę,
nazywasz ją Krówkemon i sprzedajesz ja po świecie za
chorą kasę
5. Korporacja Niemiecka
Masz dwie krowy, ustawiasz je tak, że dają 100 razy więcej mleka i
doją się same
6. Korporacja angielska
Masz dwie krowy, obydwie szalone
7. Korporacja włoska
Masz dwie krowy, nie wiesz gdzie one są, robisz przerwę żeby odpocząć
i coś zjeść
8. Korporacja rosyjska
Masz dwie krowy, liczysz je i orientujesz się, że masz cztery, liczysz
jeszcze raz i dochodzisz do wniosku, że masz ich 42, liczysz jeszcze
raz i wychodzi, że masz 12, kończysz z liczeniem i otwierasz kolejną
flaszkę
9. Korporacja indyjska
Masz dwie krowy - oddajesz im cześć i szacunek
10. Korporacja chińska
Masz dwie krowy i 300 osób, które je doi i hoduje, startujesz do
konkursu na najlepsze gospodarstwo, największą wydajność i jakość,
aresztujesz fotoreporterów, którzy chcą opublikować zdjęcia
wszystkich krów
11. Korporacja izraelska
Aj waj Rebe, czemu ja tylko dwie krowy mam?
12. Korporacja polska
Nie masz żadnej krowy ale twierdzisz, że jesteś ekspertem w ich
hodowli, zatrudniasz konsultanta, żeby napisał ci projekt rozwoju
przedsiębiorstwa, składasz wnioski o przyznanie dwóch krów z PHARE i
jednego cielaka z SAPARD, po trzech latach czekania dostajesz tylko
dwie krowy, które natychmiast oddajesz konsultantowi w ramach zaległej
wypłaty. Konsultant twierdzi, że jesteś mu winny jeszcze dwie krowy i
cielaka - ciągacie się po sądach.
Z życia wzięte:
Pewna grupa studentów z Łodzi, mieszkająca w akademiku na 10 piętrze urządziła sobie impezkę z dużą ilością alkoholu.
W pewnym momencie postenowili wysłać misję na Marsa. W tym celu wybrali ochotnika, naszykowali duże kartonowe pudło
zapakowali do niego "astronautę", zawiązali je sznurkiem, nakleili znaczki pocztowe i ... ... wyrzucili pudło przez okno.
Na dole zebrali się gapie, wezwali policję, zlokalizowano okno. Policja weszła na górę i oto co zastali: Studenci z kolejnym
ochotnikiem byli pogrążeni w gorączkowej pracy. Naszykowali drugie pudło, nakleili znaczki i napisali: "Misja na Marsa - ekipa ratunkowa"
Niestety funkcjonariusze przerwali przygotowania do startu. Jak później zeznali (w izbie wytrzeźwień) szykowali misję ratunkową poniewarz
stracili łączność radiową z Marsem.
P.S. "Astronauta" zginął na miejscu.
Wchodzi zajączek do domu i słyszy płaczącą mamę:
- Taki wstyd, taki wstyd, taki wstyd!
Do domu przychodzi drugi zajączek i też słyszy:
- Taki wstyd, taki wstyd, taki wstyd!
Przychodzi trzeci zajączek:
- Taki wstyd, taki wstyd, taki wstyd!
- Czemu płaczesz mamo?
- Bo dzisiaj niedźwiedź ojcem dupę podtarł!
Kowboj jadący przez pustynię uratował życie indiańskiemu czarownikowi.
- Chcę ci się odwdzięczyć. Powiedz trzy życzenia, a one się spełnią.
Kowboj mówi:
- Chcę być piękny jak Apollo, silny jak Herkules i mieć taki interes jak koń, na którym jadę!
Kowboj przyjeżdża do najbliższego miasteczka i zatrzymuje się w hotelu. Staje przed lustrem, patrzy...
Twarz jak u Apolla, a bicepsy jak u Herkulesa. Zdejmuje spodnie, patrzy i szepcze:
- O cholera! Na kobyle jechałem!
Kazała Maryśka Jaśkowi natłuc kaszy jęczmiennej. Więc Jasiek wziął stępkę, wsypał kilka garści jarcu i usiadł na ławeczce koło studni.
Wziął się do roboty, ale mu szło niesporo, bo uważał, że to babska robota. W pewnym momencie zobaczył milicjanta na drodze.
A ponieważ Jasiek milicjantów nie lubił, bo często miewał z nimi kłopoty, więc wkurzył się jeszcze bardziej. Obracał tłuczkiem w stępce,
głowę spuścił, sądząc, że milicjant da mu spokój. Ale sierżant z gminnego posterunku był człowiekiem towarzyskim, więc nie mógł do Jaśka nie zagadać.
- Witaj, Plewa - pozdrowił gazdę oficjalnie
- A cóż to, Jasiu, porabiasz?
- Nie widzis? Miysom gówno z pioskiem - odburknął Jasiek.
- Nie rób ze mnie wała. Przecie widzę, że robisz kaszę.
- Jak godom, ze miysom gówno z pioskiem, to znacy, ze miysom gówno z pioskiem. Telo. I zaciął się w sobie.
Milicjant odczekał chwilę, ale ponieważ bardzo chciał z Jaśkiem pougwarzować, więc postanowił kontynuować serię pytań:
- A na co ci to gówno z piaskiem?
- Będę cosik-kasik lepiył.
- Figurkę jaką?
- Hej, figurkę.
- A jaką?
- Umyślołek se, ze ulepię organistę.
- A milicjanta nie mógłbyś ulepić?
- Ni.
- Dlaczego?
- E, bo widzicie, gówna mom za mało - wyjaśnił Jasiek.
|